POŻAR
PRÓBA
JEŻ
DŁUGI

Carmageddon TDR 2000















Jeszcze raz to samo, tylko więcej, ładniej, lepiej. Tę złotą regułę filmowych kontynuacji niewątpliwie wzięli sobie do serca autorzy kolejnej konsolowej superprodukcji, będącej kontynuacją jednego z najważniejszych tytułów na konsolę SONY. Japońscy czarodzieje kodu mogli sobie na to pozwolić, bo sam pomysł fabularny, na jakim opierają się te gry, jest wyjątkowo niecodzienny i wciąż zaskakuje świeżością. Nawet jeśli mamy już do czynienia z drugą oficjalną częścią cyklu, a po drodze dostaliśmy od Square/Enix jeszcze „Kingdom Hearts: Chain of Memories” (wydaną na przenośną konsolę Game Boy Advance), zupełnie nową przygodę z nietypowym systemem walki (łączącym akcję w czasie rzeczywistym z grą karcianą).


















Carmageddon TDR 2000

Carmageddon TDR 2000 wbrew nazwie nie jest sequelem tych najbardziej kontrowersyjnych wyścigów świata, lecz zupełnie nową produkcją z serii. Gra została przeznaczona głównie do internetowej rozgrywki multiplayer, podczas której gracze mogą rywalizować na wielu unikalnych trasach, ścigając się, a raczej walcząc, różnymi modelami pojazdów. Trudno ją nawet zakwalifikować jako wyścigi, gdyż koncentruje się ona głównie na szybkiej i brutalnej akcji. Gracz wciela się w rolę skazanego na dożywocie Maxa Damage, który nie zamierza jednak trafić za kratki. Postanawia więc uciec, licząc, że uda mu się pokonać lub przechytrzyć: bezwzględną policję, hordy gangsterów oraz tysiące mieszkańców pałających żądzą mordu.